PIZZA, PODRÓŻE, STREET-ART, SZTUKA, WŁOCHY

Mediolan – czyli pizza w Spontini i atrakcje

04/29/2017

CO TEN MEDIOLAN

W Mediolanie byłam już kiedyś przejazdem na wycieczce objazdowej, gdy miałam 14 lat. Zapamiętałam jedynie przepiękne Duomo i drogą, niedobrą pizzę zjedzoną w  turystycznym miejscu. Nie przekonałam się ani jak wygląda Mediolan ani włoska pizza. W międzyczasie słyszałam różne, często dość niepochlebne opinie na jego temat, a to że Mediolan jest mało włoski, duży, wszyscy się spieszą i że wiele osób z jakichś tam względów nie darzy go szczególną sympatią. Nieraz wpisywałam z ciekawości „Mediolan” w Google, żeby zobaczyć jak wygląda. I praktycznie za każdym razem jedynym wynikiem wyszukiwania okazywało się znane wszystkim Duomo. Nie mogłam uwierzyć w to, że w Mediolanie poza Katedrą i luksusowymi sklepami włoskich marek nie ma nic więcej do zobaczenia. Dlatego w Święta Wielkanocne postanowiłam się przekonać o co chodzi z tym Mediolanem. 

NOCLEG

Spaliśmy w hotelu Da Vinci, położonym w pobliżu ostatniego przystanku żółtej linii metra numer 3 (Comasina), 10 min. na pieszo od hotelu. Pokój mieliśmy duży, przestronny, a łóżko podwójne tak duże, że ze spokojem zmieściłoby się na nim 6 osób. Ładny teren przed hotelem, śniadania całkiem smaczne. Rezerwowaliśmy we wrześniu i jedna noc kosztowała nas około 85 euro (pokój trzyosobowy ze śniadaniem). Uwaga, opłata klimatyczna wynosi 5 euro od osoby za noc. Ogólnie myślę, że miejsce jest godne polecenia, jeśli zależy wam na komforcie, spokojnej okolicy i bardziej  na zwiedzaniu, niż życiu nocnym (wtedy lepiej poszukać czegoś w centrum).

BUT FIRST LET ME TAKE PIZZA

Przyjechałam lekko zestresowana, z obawą, że jest czas świąteczny i być może miejsca, które mam w planie odwiedzić (czyt. pizzerie) będą zamknięte. Tak więc rozpakowaliśmy walizki i szybko udaliśmy się metrem do centrum. Zaraz obok galerii Vittorio Emanuele bez problemu odnalazłam poleconą mi pizzerię SPONTINI. Odetchnęłam z ulgą, bo tłum ludzi znajdujący się wewnątrz i na zewnątrz lokalu ewidentnie wskazywał na to, że jest otwarta.

Bardzo głodna, lekko zmartwiona ustawiłam się w kolejce, ale okazało się, że proces produkcji pizzy w tym miejscu przebiega błyskawicznie i już po około 4 minutach złożyłam zamówienie (Margherita- 4 euro), a po 5 otrzymałam swój śliczny slajsik.

Pochłonęłam go szybciutko, mimo że nie było to proste, gdyż ten jeden kawałek jest naprawdę tłusty i syty. Ciasto jest grube, a na nim znajduje się duża ilość sosu pomidorowego i ciągnącej się do nieba mozzarelli.

Byłam w sporym szoku, gdyż nigdy wcześniej nie myślałam  o włoskiej pizzy w ten sposób i upewniałam się parę razy czy to na pewno typowo włoska restauracja. Jednakże pizzeria Spontini ma długą tradycję, została założona już w 1953 roku i była jedną z pierwszych sprzedających pizzę na kawałki. Jest to unowocześniona wersja pizzy sycylijskiej „sfincione”, której przepisem na sukces są rosnące przez  długi czas drożdże, drewniany piec i dosłownie parę składników na wierzchu: pomidory, cebula i anchovies. Jak widać nawet przede mną włoska pizza i jej odmiany skrywają jeszcze wiele tajemnic!

Spontini Duomo 

Adres: Via Santa Redegonda, 11, 20121 Milano

Otwarte codziennie, od 11 do 1 w nocy

PANZEROTTI

Na moim Instagramie (klik) wiele razy podkreślałam, że nie jestem fanką słodyczy i spokojnie mogę z nich zrezygnować (na rzecz pizzki). Idealnym więc pomysłem na „deser” było dla mnie dobicie się tłustym, smażonym PANZEROTTO, czyli takim trochę pierogiem, trochę calzone, a nawet swego rodzaju pączkiem, tylko że w środku zamiast marmolady znajdziemy mozzarellę i salami. MMMMNIAM!

Piekarnia Luini znajduje się dosłownie 40 sek. od Spontini, więc całkiem rozsądne jest odwiedzić te dwa miejsca za jednym razem. Jedna porcja kosztuje około 2 euro. Nie przeraźcie się długich kolejek, wszystko idzie bardzo sprawnie!

LUINI

Adres: Via Santa Radegonda, 16, 20121 Milano

Godziny otwarcia:

Poniedziałek 10:00-15:00

Wtorek-sobota: 10:00-20:00 

Co warto zobaczyć? 

DUOMO

Wiecie, są takie miejsca, które widzieliście już tyle razy na zdjęciach innych, że z jednej strony odczuwacie podekscytowanie, że je zobaczycie, ale z drugiej trochę  już się tym widokiem  przejedliście. Nic bardziej mylnego! Po raz kolejny się przekonałam, że nie bez powodu te miejsca są tak często fotografowane i podziwiane. DUOMO naprawdę robi wrażenie z każdej strony, w dzień i w nocy. Jest przepiękną katedrą i warto spędzić w jej okolicy trochę więcej czasu.

GALLERIA VITTORIO EMANUELE II

Kolejne must see Mediolanu, położone w sąsiedztwie Duomo. Jeśli nie planujecie robić tam zakupów, to chociaż pospacerujcie i obejdźcie z każdej strony bo ta galeria jest swego rodzaju dziełem sztuki.

FRESK „OSTATNIA WIECZERZA” LEONARDO DA VINCI

Malowidło ścienne znajduje się przy Santa Maria Novella delle Grazie. Wymagana jest wcześniejsza rezerwacja biletu na konkretną godzinę, a oglądanie dzieła trwa około 15 minut. Jeśli sztuka nie jest wam obojętna, to myślę, że warto zobaczyć to dzieło, tak samo jak wszystkie inne Leonarda da Vinci.

CASTELLO SFORZESCO I PARK SEMPIONE 

Piękny zamek, a za nim ogromny park, w którym znajduje się niesamowicie wielka, cudownie zielona przestrzeń,  gdzie można się położyć i trochę odpocząć od zgiełku miasta lub po prostu pospacerować i  poobserwować ciekawe, spontaniczne akcje.

COLONNA DI SAN LORENZO I NAVIGLI

W tym miejscu zaczyna się dzielnica Mediolanu, która najbardziej przypadła mi do gustu. Wieczorem jest to popularne miejsce spotkań Włochów.

Mediolan uliczka

Od Colonny di San Lorenzo można szybko (około 10 min.) dotrzeć do Porta Ticinese, a potem słynnego Navigli, gdzie koniecznie trzeba się udać na prawdziwe, mediolańskie APERITIVO.

Ta krótka trasa przypadła mi do gustu, ponieważ jestem wielką fanką swobodnej atmosfery i street-artu.

Na Aperitivo wybraliśmy się w wielką niedzielę i nie wiem czy tak jest zawsze czy akurat wtedy ze względu na święto, ale ludzi, turystów było BARDZO dużo. Na szczęście udało się nam znaleźć wolne miejsce w jednym z barów, których znajduje się tam ogromna liczba, jeden obok drugiego. Zapłaciliśmy 9 euro za drinka+bufet. Ta dzielnica jest niezwykle urokliwa, nie starczyło nam czasu, żeby ją wyeksplorować tak jakbym chciała. Wrócę tu!

Na deser, w drodze na tramwaj wypatrzyłam w witrynie sklepu CANNOLI. I tak jak nie jestem fanką słodkich rzeczy, do nich mam niezwykłą słabość. Nie wiem, czy jest to najlepsze miejsce w Mediolanie, gdzie są one serwowane, ale mi smakowały.

A’Vucciria 

Adres: Corso Buenos Aires, 75, 20124 Milano

Mediolan zachwycił mnie sobą, pięknymi, monumentalnymi budynkami, różnorodnością. Po raz kolejny zdałam sobie sprawę z tego , że fascynują mnie duże miasta, w których czuć energię. Pomimo dużej liczby turystów myślę, że Mediolan nie traci swojej włoskiej duszy i jest przepięknym miastem, w którym jest dużo więcej do zobaczenia oprócz Duomo. W niedalekiej przyszłości planuję powrót!

Porta Ticinese

Wszystkie te miejsca odwiedziłam dzięki poradom i wskazówkom właścicieli włoskiej kawiarni w Poznaniu PURAMARO (wpadnijcie tam koniecznie na espresso z kremem pistacjowym! klik), której jeden z nich jest Mediolańczykiem z krwi i kości! Dzięki!

STAY HUNGRY!

Share some pizza vibes!

Dodaj komentarz

13 komentarzy do "Mediolan – czyli pizza w Spontini i atrakcje"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Mmalena
Gość

Ciekawe czy ta w Mediolanie jest tak niesamowita jak w Neapolu 🙂

Anita
Gość

Mniam mniam, artykuł ciekawy i pyszny, chętnie tam pojadę!

chaos w podróży
Gość

W Polsce już wszyscy wiedzą, że prawdziwa włoska pizza jest cieniuteńka, gdy tymczasem prawda jest nieco bardziej skomplikowana. Ja też na Sycylii jadłam kawałki pizzy na grubym cieście- tak samo zresztą w Weronie. I też mi mówili, że to ich tradycja, a miejscowi się zajadali.
Fajny street art 🙂 Pierwszy raz czytam o nim w Mediolanie. Raczej to miasto jest przedstawiane przez pryzmat Duomo i mody, butików, sklepów.

Beata
Gość

ha ha ha! po praktycznie każdym wyjeździe muszę się odchudzać, bo też kocham jedzonko i lokalne przekąski 😉 sądzę, że w Mediolanie bym się nie zawiodła. Poza tym faktycznie jest tam co zwiedzać, ale te tłumy…. tego w podróżach nie bardzo lubię.

Bartek | Bartekwpodrozy.pl
Gość

Pizza i street art, to lubię!

Klaudia
Gość

W Mediolanie byłam w październiku ubiegłego roku i na myśl o tym mieście ściska mnie w żołądku… Jakoś nie mam miłych wspomnień… I nawet pyszna pizza nie potrafiła wynagrodzić mi tego wyjazdu… Pozdrawiam

wpDiscuz